Po tytule można domyślić się że coś nie tak..
Może tak musi być ?
Straciłam osobę na której mi tak bardzo zależy...
Teraz nie stać jej na powiedzenie w szkole przelotnego 'Hej'
bo po co rozmawiać?
Szczególnie z kimś takim jak ja.
Jest mi bardzo przykro z tego powodu.
Ale cóż trzeba płacić za swoje błędy które popełniliśmy z czystej głupoty.
Ale nie o tym ten post.
KIEDY CIAŁO JEST SMUTNE, SERCE POWOLI UMIERA
czy ja też umieram powolną śmiercią która tak bardzo boli ?
Odpowiedź brzmi tak
cierpię cały czas przy życiu trzyma mnie parę osób które też zaczyna mieć mnie w głębokim poważaniu
i myślą durnie że o tym nie wiem
przecież to okropne przyjaźnić się z kimś na siłę.
Pojawił się też pewien chłopak który ma dziewczynę a mi tak cholernie na nim zależy
mówią mi że jest fajny ale jak mam to zobaczyć skoro on nawet mnie nie dostrzega ?
wiec zadajmy sobie jedno pytanie
a mianowicie :
CZY WARTO SIĘ ZAKOCHIWAĆ DLA TAKIEGO CIERPIENIA,
KTÓRE DAJE NAM MIŁOŚĆ ?
